Pojawianie się rozdziałów zależne jest od mojej weny.



mój Twitter - @awwhmrbieber

piątek, 7 listopada 2014

So..

ROZDZIAŁ 1.

Camillie
Skończyłam właśnie dopinać moja ostatnią walizkę w kolorowe kwiatki. 
Odetchnelam głośno. 
Nie chciałam opuszczac tego domu . Spędziłam tu całe 15 lat mojego życia. 
Rodzice stwierdzili, że przecież i tak nie mam tu bliższych znajomych , więc mogę poprostu opuścić LA.
Mój ojciec prowadził firme samochodową, jego życie wyglądało jak: najeść sie ,przespać sie na kanapie , iść do pracy.
Więc praktycznie nie bylo go w domu, no a jak już był to albo spał albo robił mi awantury najczęściej o oceny w szkole.Sama nie wiem, ale chyba wolałam jak go nie było w domu.
-Camillie! -usłyszałam niski krzyk taty do którego tak bardzo sie przyzwyczaiłam.
-Taa-mruknełam pod nosem.-Slucham? 
-Pospiesz się dziecko, czemu wszystko robisz tak wolno?
No błagam, litości.
-No przecież już idę, tato.
Wyniosłam wszystkie 3 walizki za drzwi mojego pokoju.
Miałam duzo więcej rzeczy, ale część z nich została juz wysłana pocztą do babci w Ontarino*.
Stanęłam na ostatnim schodku
-Mógłbyś znieść walizki? Dla mnie są za ciężkie.
-Tak, idz do samochodu, mama już czeka.
-Mhm.
Weszłam do przedpokoju i stanęłam przed ogromnym lustrem .Nałożyłam moje czarne, krótkie Martensy, ktore ostatnio były moimi ulubionymi butami.Ostatni raz przeglądnęłam się w lustrze. Duży, kremowy sweter luźno zwisał na moich drobnych ramionach, jednak nie odsłaniał mojego dekoldu, ponieważ miałam na sobie czarną koszule mgiełkę.Nie było mi gorąco. Pod czarna, rozkloszowaną spódnica miałam cieniutkie rajturki.
Było  15º dlatego uważałam, że moj strój był odpowiedni do tej październikowej pogody.Chwyciałam moją ulubioną czarną torebkę i otworzylam drzwi, jak się okazało kilka sekund później,  uderzając nimi moją mamę.
-O Mój Boże! Nic Ci się nie stało? -miałam nadzieję,  że nie zrobiłam mojej rodzicielce siniaka na czole.
-Poprostu uważaj następnym razem.-Odpowiedział na moje pytanie i pokręciła głową. -Jesteś gotowa?-Spytała tym razem z troską w głosie. Zapewne martwiła się że nie bedzie miała nade mną kontroli  przez długi, nieokreślony czas gdy wyjdę do babci Ellie.
-Tak mamo, chyba jestem.-powiedzialam 'chyba', ponieważ wiedziałam, że chodzi jej o to czy jestem gotowa na tak dużą zmianę w moim życiu, czego nie byłam pewna.Nie miałam pojęcia czy zaklimatyzuje sie w nowym otoczeniu, nowej szkole.Odkąd dowiedzialam sie o mojej przeprowadce do Ontarino, ciagle myślałam czy ktoś mnie tam  mnie polubi? Czy będę tam akceptowana? Raczej nie obchodziło mnie to co myślą o mnie inni, no ale wiadomo, ze zawsze lepiej jest miec pozytywną opinię. Może ktoś będzie mnie tam pamiętał? Kiedys często jeździłam do babci, to na wakacje, na ferie zimowe lub czasem nawet na weekend. Babcia Elle była wdową, wiedziala co to ból.Kiedyś , gdy miałam jakiś problem poprostu do miej dzwoniłam i bylo mi od razu lepiej.Z biegiem czasu zaczęłysmy sie od siebie oddalać.
Nawet nie wiem jak znalazłam sie w samochodzie, przykryta beżowym, ciepłym kocem z moim misiem w ręku.Przez jakiś czas wpatrywalam sie pusto w przednią szybe jadacego samochodu.
Później zasnęłam.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
*Ontarino to wymyślone przeze mnie miasteczko
Postanowiłam juz dzisiaj i juz teraz dodac 1. rozdział.
Wiem, ze  jest bardzo krótki.Z czasem będą coraz dłuższe. Mam nadzieję, ze ktos bedzie czytał moje opowiadanie.:) /awwhmrbieber

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz