ROZDZIAŁ 2
Camillie
Byliśmy na łące, był wieczór. Stałam wtulona w jego ciepłą i umięśnioną klatkę piersiową.Delikatnie mnie od siebie odsunoł.Intensywnie wpatrywał się swoimi złoto-brązowymi oczami w moje ciemne, zwykło brązowe.Ostrożnie pochylił się tak jakby każdy gwałtowny ruch mógłby mnie spłoszyć.Pogłaskał palcami mój policzek, jego kciuk zahaczył o moje usta.Połączył nas delikatny lecz pełen namiętności pocałunek.Odsuneliśmy się od siebie dopiero wtedy, gdy obojgu zabrakło powietrza.Uśmiechnęłam sie nieśmiało, odwzajemnił to.Jego wargi rozchyliły się, chciał coś powiedzieć i..
-Cam..Cam..Cam, obudz się...
Ktoś ciągle powtarzał te słowa, poruszając lekko moim ramieniem.Głos był delikatny i kojący, zupełnie jak ten pocałunek przed chwilą.
Woow, pocałunek?
Zamrugałam energicznie oczami, zobaczyłam, ze to moja jakże ukochana mama obudziła mnie z tego cudownego snu.
-Mamooo..-odezwałam się trochę zachrypniętym głosem.
-Chyba miałaś jakiś fajny sen, co?-spytała moja rodzicielka z uśmiechem na twarzy.Gdybyś tylko wiedziała.
Śliniłaś się.-zaśmiała się.
To co powiedziała , momentalnie przywróciło mnie do rzeczywistości.
-Co?
Szybko otarłam wręką buzie.
Miałam suche usta, tylko żartowala.
-Nie prawda.
Mama zaśmiała się dość głośno.
Wysiadłam z samochodu potykając się o koc.Pozdzierane łokcie i kolana są u mnie normalne.Nie potrafiłabym zliczyć ile razy wywróciłam się, a z kolan sączyła mi się krew.Chyba z milion.
Pomogłam tacie wypakować moje walizki i postawiłam je na ganku.Stała tu duża biała bujanka z białymi poduchami w niebiesko czerwone, drobne kwiatuszki.
Pchnełam drzwi wejściowe.Wszystkie wspomnienia przeleciały mi przez głowę.Przypomniałam sobie, jak biegałam po domu w samych majtkach z moim starszym o 3 lata kuzynem Jakiem.Miałam wtedy może 5 lat, nawet nie.Z resztą, nie pamiętam.
Podbiegłam do mojej babci, która dyskutowała zawzięcie o czymś z moją mamą.Wiem, że to nie grzecznie przerywać rozmowę starszym ale w tamtej chwili miałam to głęboko gdzieś.
Stanęłam przed babcią i zarzuciłam jej ręce na szyję. Normalnie się z nią tak nie witam, ale halo, nie widziałam jej już dobre pół roku.Babcia odwzajemniła mój uścisk.Odsuneła mnie delikatnie i uśmiechneła się szeroko.
-Ale urosłaś!-krzykneła babcia smiejąc się.
I faktycznie byłam od niej o głowę wyższa.
-No dobra, dobra, będziecie miały codziennie czas dla siebie, a teraz proszę Cię Camillie abyś dała mi porozmawiać teraz z babcią.
-Yhm.-Mryknęłam tak, żeby mama nie słyszała.
Niestety.
Mama posłała mi groźne spojrzenie.
Udałam, że tego nie widziałam i ruszyłam po swoje walizki do przedpokoju.
Zdziwiłam się, ponieważ nie było ich tam.Zmarszczyłam brwi.Pewnie tato wniósł je już na górę.
Weszłam na górę i stanęłam przed drzwiami do mojego pokoju.Wiedziałam gdzie teraz bedzie mój pokój, ponieważ kiedyś często nocowałam u babci i właśnie tu spałam.Otworzyłam powoli dzrzwi.Zaskoczyło mnie to, że na dużym, dwuosobowym łóżku siedział mój tato.Wyglądał na dość przybitego.Chyba nigdy jeszcze go takiego nie widziałam. On był popristu smutny.
-Chodź tu malutka.-poklepał miejsce obok i spojrzał na mnie.
Kiedyś tak na mnie mówił.Malutka. To takie kochane.Tęskniłam z tym.Podeszłam do wskazanego miejsca i usiadłam obok niego, zachowując jednak dystans pomiedzy naszymi ciałami.Tato przyciągnoł mnie do siebie i pocałował mnie w głowę.Nie bedę udawać, że bardzo mnie to zdziwiło.
-Przepraszam, że nie poświęciłem Ci zbyt dużo czasu. -Spojrzał mi głeboko w oczy.Widziałam w nich łzy, które nie mogły, a może nie chciały wypłynąć.
-Przepraszam, że tak często krzyczałem na Ciebie, wiem , że to iż mam dość mocno stresującą pracę to żadna wymówka.Ale..
-Tato, ja-ja Ci wybaczam.-przerwałam mu, a z moich oczu wpłynęły łzy.
-Nigdy nie myślałam, nie myślałam, że to od Ciebie kiedykolwiek usłyszę.-Mój głos się łamał przez te głupie łzy.
-Nie wiem jak Ci to pokazać kochanie, ale jesteś moim całym światem i bardzo, bardzo Cie kocham.
No nie, teraz byłam już na skraju załamania.
-Też Cie kocham, tato.-wtuliłam się w jego biceps i czułam, że moje łzy zostawią mu mokry ślad na koszulce.
-Będzie nam Ciebie brakować, ale mam nadzieję, że wiesz , że Ellen sie tobą zajmie dużo lepiej niż ja i mama.
-Nie mów tak.
Tato odsunoł się i uniusł brwi dając mi do zrozumienia, że nie koniecznie wie o co mi chodzi.
-Noo bo wiesz, że babcia nie lubi jak się na nią mówi Ellen.-uśmiechnęłam się i wybuchłam głośnym śmiechem.Tato przez chwile patrzył na mnie jak na wariatkę , ale na szczeście po chwili sam zaczoł się śmiać.
-A tak na poważnie to wiem, że ty i mama napewno zajelibyście się mną bardzo dobrze, a poza tym mam już 15 lat, więc jestem już prawie dorosła.-posłałam mojemu tacie szczery uśmiech.
-Do 18-stki masz jeszcze 3 lata, jeszcze zatęsknisz za byciem niepełnoletnią.-również się uśmiechnoł.-A teraz muszę iść do Ellen i Twojej mamy, pewnie chciałyby Cię trochę poobgadywać.-puścił mi oczko i nacusnoł klamkę, ale go zatrzymałam.
-Em tato, o której jutro wyjezdzacie?
-Myślę, że około 10:30. Będziemy się jeszcze chcieli z Tobą pożegnać.
-Okej, pa.-powiedziałam dość cicho.Bedę tęsknić za moimi rodzicami, mimo, że nie byłam z nimi szczególnie związana.
Ziewnęłam.
Nawet jeśli przespałam te kilka godzin w samochodzie, to nadal potrzebowałam porządnego snu w wygodnym łóżķu.
Nie minęło nawet 5minut i zasnęłam.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Mamy 2 rozdział. Przepraszam Was za jakiekolwiek błędy, i prosiłabym Was o komentarze.Jak narazie nie jest Was (czytelniczek) dużo no ale nie spodziewalam sie szaleństwa. Pozdrawiam i do następnego / @awwhmrbieber
-Ale urosłaś!-krzykneła babcia smiejąc się.
I faktycznie byłam od niej o głowę wyższa.
-No dobra, dobra, będziecie miały codziennie czas dla siebie, a teraz proszę Cię Camillie abyś dała mi porozmawiać teraz z babcią.
-Yhm.-Mryknęłam tak, żeby mama nie słyszała.
Niestety.
Mama posłała mi groźne spojrzenie.
Udałam, że tego nie widziałam i ruszyłam po swoje walizki do przedpokoju.
Zdziwiłam się, ponieważ nie było ich tam.Zmarszczyłam brwi.Pewnie tato wniósł je już na górę.
Weszłam na górę i stanęłam przed drzwiami do mojego pokoju.Wiedziałam gdzie teraz bedzie mój pokój, ponieważ kiedyś często nocowałam u babci i właśnie tu spałam.Otworzyłam powoli dzrzwi.Zaskoczyło mnie to, że na dużym, dwuosobowym łóżku siedział mój tato.Wyglądał na dość przybitego.Chyba nigdy jeszcze go takiego nie widziałam. On był popristu smutny.
-Chodź tu malutka.-poklepał miejsce obok i spojrzał na mnie.
Kiedyś tak na mnie mówił.Malutka. To takie kochane.Tęskniłam z tym.Podeszłam do wskazanego miejsca i usiadłam obok niego, zachowując jednak dystans pomiedzy naszymi ciałami.Tato przyciągnoł mnie do siebie i pocałował mnie w głowę.Nie bedę udawać, że bardzo mnie to zdziwiło.
-Przepraszam, że nie poświęciłem Ci zbyt dużo czasu. -Spojrzał mi głeboko w oczy.Widziałam w nich łzy, które nie mogły, a może nie chciały wypłynąć.
-Przepraszam, że tak często krzyczałem na Ciebie, wiem , że to iż mam dość mocno stresującą pracę to żadna wymówka.Ale..
-Tato, ja-ja Ci wybaczam.-przerwałam mu, a z moich oczu wpłynęły łzy.
-Nigdy nie myślałam, nie myślałam, że to od Ciebie kiedykolwiek usłyszę.-Mój głos się łamał przez te głupie łzy.
-Nie wiem jak Ci to pokazać kochanie, ale jesteś moim całym światem i bardzo, bardzo Cie kocham.
No nie, teraz byłam już na skraju załamania.
-Też Cie kocham, tato.-wtuliłam się w jego biceps i czułam, że moje łzy zostawią mu mokry ślad na koszulce.
-Będzie nam Ciebie brakować, ale mam nadzieję, że wiesz , że Ellen sie tobą zajmie dużo lepiej niż ja i mama.
-Nie mów tak.
Tato odsunoł się i uniusł brwi dając mi do zrozumienia, że nie koniecznie wie o co mi chodzi.
-Noo bo wiesz, że babcia nie lubi jak się na nią mówi Ellen.-uśmiechnęłam się i wybuchłam głośnym śmiechem.Tato przez chwile patrzył na mnie jak na wariatkę , ale na szczeście po chwili sam zaczoł się śmiać.
-A tak na poważnie to wiem, że ty i mama napewno zajelibyście się mną bardzo dobrze, a poza tym mam już 15 lat, więc jestem już prawie dorosła.-posłałam mojemu tacie szczery uśmiech.
-Do 18-stki masz jeszcze 3 lata, jeszcze zatęsknisz za byciem niepełnoletnią.-również się uśmiechnoł.-A teraz muszę iść do Ellen i Twojej mamy, pewnie chciałyby Cię trochę poobgadywać.-puścił mi oczko i nacusnoł klamkę, ale go zatrzymałam.
-Em tato, o której jutro wyjezdzacie?
-Myślę, że około 10:30. Będziemy się jeszcze chcieli z Tobą pożegnać.
-Okej, pa.-powiedziałam dość cicho.Bedę tęsknić za moimi rodzicami, mimo, że nie byłam z nimi szczególnie związana.
Ziewnęłam.
Nawet jeśli przespałam te kilka godzin w samochodzie, to nadal potrzebowałam porządnego snu w wygodnym łóżķu.
Nie minęło nawet 5minut i zasnęłam.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Mamy 2 rozdział. Przepraszam Was za jakiekolwiek błędy, i prosiłabym Was o komentarze.Jak narazie nie jest Was (czytelniczek) dużo no ale nie spodziewalam sie szaleństwa. Pozdrawiam i do następnego / @awwhmrbieber
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz